nasze-spoleczenstwo-nie-doroslo-do-ciezarnych-kobiet

Nasze społeczeństwo nie dorosło do ciężarnych kobiet

To będą trzy historie, trzech kobiet, w trzech różnych miejscach.
Bez morału, bez happy endu.
Za to do zastanowienia i głębokiego przeanalizowania, co z tym naszym społeczeństwem jest nie tak?

Ciężarna kontra emerytka

Monika z Grudziądza, lat 20, w ciąży po raz pierwszy.

Akcja dzieje się w jednym z osiedlowych supermarketów, gdzie na zakupy przychodzą wszyscy okoliczni mieszkańcy. Do świąt Bożego Narodzenia zostało zaledwie 2 dni. Monika jest w trzecim miesiącu ciąży, więc na pierwszy rzut oka niczego po niej nie widać. Stoisko rybne obsługuje jedna ekspedientka. Na popołudniową zmianę przyjdą dwie panie, ale to dopiero po 14:00. Kolejka po karpie liczy blisko 10 osób, przeważająca większość to osoby starsze. Dwie babcie nawiązują krótką rozmowę na temat „znośnych” gotowych pierogów z grzybami z działu garmażeryjnego, które jedna z nich zamierza w tym roku zaserwować rodzinie na wigilijnym stole. Reszta w milczeniu spogląda co jakiś czas na obszerną listę zakupów. Monika, widząc niemały ale spokojny tłumek, podchodzi na początek kolejki, czym budzi powszechne zainteresowanie stojących. Grzecznie przeprasza starszego pana, który już za chwilę doczeka się obsłużenia i mówi mu, że jest w ciąży i chciałaby kupić tylko kawałek dorsza.

W jednej chwili grupka miłych staruszków przemienia się w watahę żądnych krwi wilków. Z podjudzonego tłumu daje się usłyszeć głosy oburzenia i sprzeciwu. Ktoś anonimowo wytacza zarzut, że dziewczyna kłamie. Monika tłumaczy, że to dopiero początek ciąży, którą bardzo źle znosi, ma mdłości, ale nikt ze zgromadzonych już jej nie słucha… Trwa teraz zażarta bitwa na argumenty, która emerytka ma gorzej, bo jednej serce niedomaga, drugiej nogi puchną od stania, a trzeciej ciśnienie skacze na zmianę pogody. Przerażona ekspedientka decyduje się na odważny manewr i pyta Monikę, ile tego dorsza ma być? Ciężko wyczuć, która z nich jest bardziej zażenowana tą całą sytuacją. Pakowanie i ważenie ryby trwa niecałą minutę. Odchodząc od stoiska Monika słyszy jeszcze jakieś uwagi pod swoim adresem i pod adresem młodych ludzi w ogóle. W domu, wyciągając dorsza z torby, cicho zapłacze…

Co Monika zrobiła źle?

Ciężarna kontra garnitur

Justyna z Warszawy, lat 32, w ciąży po raz drugi i ostatni.

Tym razem przenosimy się do warszawskiego metra, na stację Racławicka. Zegar wskazuje godzinę 8:12. Justyna specjalnie wyszła z domu prędzej, by w komunikacyjnym szczycie dotrzeć na czas do lekarza. Słyszy, że pociąg w stronę Centrum właśnie odjeżdża. Do przyjazdu kolejnego może zdąży kupić gotową bułkę z szynką i pomidorem w przyperonowym sklepiku. Chwilę waha się, czy nie wybrać jednak szynki i sałaty, bo ostatnio po pomidorze miała zgagę. Koniec końców wygrywa pomidor, bo od samego patrzenia ślinka jej cieknie. Justyna jest w ósmym miesiącu ciąży, ale dopiero gdy stanie profilem da się to zauważyć. Przytyła już ponad 15 kilogramów, a wcześniej do chudzielców też nie należała. Powoli kieruje się do kasy, ale na ostatniej prostej wyprzedza ją młody mężczyzna w garniturze, krzycząc jej do ucha, że on tylko z wodą… „Ja tylko z kanapką” – myśli Justyna, przełykając głośno ślinę. W ogólnym gwarze metra nikt tego jednak nie słyszy. Sprzedawczyni zza wysokiej lady zupełnie nie dostrzega, że obsługuje ciężarną klientkę.

Gdy podjeżdża metro, jego wagony są już prawie pełne. Z całego składu wysiada zaledwie kilku pasażerów. Ich miejsca zajmują nowi, w tym Justyna. Wchodząc do środka musi się przeciskać między ciemnymi garniturami, które rzucają jej wymowne spojrzenia. Kiedy dociera w okolice miejsc siedzących, dostrzega ją kobieta z małym dzieckiem na kolanach. Telepatycznie usiłuje przekazać, że ustąpi jej miejsce. Kobieta siłą stawia malca na nogi, a ten natychmiastowo protestuje płaczem. Wygina się na wszystkie strony, czym zwraca uwagę współpodróżujących. Justyna próbuje przekrzyczeć jazgot stukających kół pociągu: „Proszę siedzieć, ja za trzy stacje wysiadam”. Teraz oczy wszystkich kierują się w stronę Justyny. Garnitur siedzący obok kobiety unosi swój wzrok znad gazety i przez krótką chwilę spogląda na masywną postać stojącą nad nim. Być może dostrzega nawet stan zaawansowanej ciąży… Nagle motorniczy gwałtownie hamuje i Justyna uderza brzuchem w metalową barierkę. Mężczyzna unosi gazetę jakby wyżej i tonie myślami wśród prawniczego bełkotu. On wysiądzie dopiero na przedostatniej stacji…

Co Justyna zrobiła źle?

.

Ciężarna kontra ciężarna

Ola z Tczewa, lat 26, w ciąży po raz pierwszy.

Ponury wrześniowy poranek. Kolejka przed wejściem do przychodni ustawia się już dobre pół godziny. Każdy nowo przybyły pacjent pyta grzecznie zgromadzonych, kto ostatni? Za chwilę drzwi otworzy tęga pielęgniarka z kwaśną miną i wszyscy pospiesznie wejdą do środka, lecz nie dla każdego starczy krzeseł w poczekalni… Ola jest w siódmym miesiącu ciąży i wchodzi do budynku jako jedna z pierwszych. Zajmuje miejsce blisko gabinetu z napisem „Laboratorium”, bo to właśnie tutaj dostała od swojego ginekologa skierowanie na test obciążenia glukozą. Nerwowo ściska w dłoniach kawałek białego papieru i saszetkę z tajemniczym proszkiem. Słyszała od koleżanki z pracy, że po wypiciu tego wstrętnego roztworu zwykle robi się niedobrze i można nawet zwymiotować!

Trzy minuty temu powinni poprosić do środka pierwszą osobę. Ola czeka w pełnej gotowości… Mija kolejna minuta i przy rejestracji robi się niemałe zamieszanie. Słychać podniesione głosy, ale Ola nie wyłapuje, o co dokładnie chodzi… Po kolejnej minucie nareszcie uchylają się drzwi do laboratorium i mężczyzna siedzący najbliżej wejścia wstaje. Ola też podnosi się z krzesła, ale trwa to znacznie dłużej. Mężczyzna od razu to zauważa i lekko speszony siada na swoim już wygrzanym miejscu. Ni stąd, ni zowąd zza grupki ludzi stojących w przejściu korytarza wyłania się ciężarna kobieta i przekrzykuje ponad głowami innych, że ona wchodzi pierwsza. Przed nią kroczy tęga pielęgniarka, która niejako toruje drogę dla owej ciężarnej. Ola usuwa się na bok, jednocześnie tłumacząc, że ona też jest w ciąży i była tu pierwsza, ale masywne sylwetki, nawet na nią nie zerkając, znikają w paszczy gabinetu. Zza domykających się drzwi da się jeszcze usłyszeć: „Ta pani prywatnie…”

Co Ola zrobiła źle?

***

Społeczeństwo to osoby starsze i młodsze, i te pośrodku.
Społeczeństwo to mężczyźni, kobiety i dzieci.
Społeczeństwo to także kobiety w ciąży.
Społeczeństwo to ja i Ty…

Co z tym naszym społeczeństwem jest nie tak?

*zbieżność imion, miast, wieku i ciąż przypadkowa

Czytaj: Wspomnienia z cesarki
Czytaj: Przytulałam Cię dzisiaj za długo…
Polub fanpage: https://www.facebook.com/wspomnieniajakzbajki/

Podobało się?
Jak udostępnisz ten wpis, to kupię Ci kucyka ;)

Dodaj komentarz