ojciec-nie-pomaga-przy-dziecku

Dlaczego ojciec nie powinien pomagać matce przy dziecku?

Odpowiedź jest tak prosta i oczywista, że po doczytaniu do końca będziesz łapać się za głowę z niedowierzania, że sama na to nie wpadłaś… Bez niepotrzebnego owijania w bawełnę: mój zacny mąż (którego gorąco pozdrawiam z tego miejsca) nie pomaga mi przy dzieciach, a mamy ich trójkę! W sumie to nigdy nie pomagał… i chwała mu za to! Tobie, moja droga Bajeczna Mamuśko, życzę tego samego! Ażeby Twój mąż/partner absolutnie przy dziecku Ci nie pomagał! Jeśli właśnie teraz sceptycznie pomyślałaś: większych bredni w życiu nie czytałam!, to proszę pozwól, że wszystko Ci wyjaśnię…

Diabeł tkwi w szczegółach…

…a ściślej rzecz ujmując w słowie „pomagać”. Bo „pomóc” to ja mogę dziecku otworzyć pudełko z puzzlami albo starszej sąsiadce wnieść zakupy na drugie piętro… Oni daliby radę zrobić to sami, ale ja w geście swojej łaskawości i dobroduszności, wezmę i im pomogę! Taka jestem cudowna! A teraz na serio… Zdarza mi się słyszeć stwierdzenie: „Dobrze, że Karol ci pomoże przy dziewczynkach, wykąpie, weźmie na spacer, to masz chwilę oddechu”. Noszk*rwa! Ja nie wiem, że medal od Światowej Organizacji Najlepszych na Świecie Tatusiów jeszcze do niego nie dotarł? Sprawdzam skrzynkę codziennie! Przy okazji czekam na mój medal…

Ludzie, bądźmy poważni! Pomagać przy dziecku to mogą dziadkowie, a nie własny rodzony ojciec! Chwaląc go za „pomoc” przy dziecku, tylko go upokarzamy… Sprowadzamy do niechlubnej roli asystenta, który jest niby potrzebny, ale w sumie zbędny. Ot, taki wolontariusz, który od świętego dzwonu przebierze zafajdaną pieluchę i poczyta dzieciom bajkę na dobranoc. Oczywiście, matka dałaby sobie radę sama, ale ojciec w geście swojej łaskawości i dobroduszności weźmie i jej pomoże. Taki jest cudowny!

Ale na tym nie koniec!

Ojciec zdecydowanie nie powinien „pomagać” matce przy dziecku – to już ustaliliśmy! Pewnie niejeden tatuś zaciera właśnie ręce, że oto zaraz dostanie dożywotnią licencję na kanapowe drzemanie z pilotem koło dupy i zimnym piwem pod nosem. Z kolei oburzone mamuśki łapią za wałki i patelnie, by zdzielić mnie po łepetynie, co za bzdury opowiadam! Rykoszetem oberwie się też tatusiom za sam fakt, że pochwycili ten idiotyczny pomysł… W napadzie szału i złości da się usłyszeć gdzieś z tłumu: skoro narobił dzieciaków, to ma obowiązek się nimi zajmować! No właśnie NIE! Apeluję o spokój!

Z tego miejsca pytam się wszystkich zgromadzonych tu tatusiów, czy naprawdę uważają, że opieka nad ich własnym dzieckiem to ich obowiązek? Muszę uprzedzić, że po raz kolejny będę czepiać się słówek… „Obowiązek” – coś co dana osoba musi zrobić, bo nakazują tego normy społeczne lub prawne (definicja). Czyli w sumie, gdyby nikt nie kazał, to znaczy, że robić nie trzeba, zgadza się? Obowiązek to ma człowiek zwlec się rano do roboty, bo go wywalą na zbity pysk. Nie wkładajmy do tej szufladki zajmowania się dzieckiem, bo to z kolei uwłacza dziecku.

.

W takim razie co?

Jeszcze się nie domyślasz? Wyobraź sobie, że Twoje dziecko jest głodne. Wróciło właśnie z przedszkola i od progu krzyczy, że chce jeść (moje tak codziennie wracają głodne, a za żarcie w przedszkolu płacę 12 zeta za dobę, skandal). Kto to jedzenie mu poda? Mama czy tata? Kto bardziej powinien się przejmować pustym żołądkiem dziecka? Albo taka sytuacja: kupa w pampersie śmierdzi na całą chatę – kto ją przebierze? Może mamie bardziej śmierdzi niż tacie, albo odwrotnie? Hmm… Tych pytań nikt nigdy nie powinien zadawać!

Nie odkryję Ameryki, gdy stwierdzę, że dziecko jest wynikiem kopulacji kobiety i mężczyzny (trochę bezdusznie, ale taka jest prawda). W takim samym stopniu przyczynili się do powstania nowego życia (no może ona trochę mniej się ruszała, ale na efekt końcowy to nie miało absolutnie żadnego wpływu). Tak czy siak, oboje ponoszą tego konsekwencje (znowu bezdusznie, ale innych słów nie znajduję). Ni mniej, ni więcej, ani po jednej, ani po drugiej stronie. Od teraz oboje są odpowiedzialni za to nowe życie, za wychowanie, za nakarmienie, za przebranie kupy… To powinno być tak naturalne i normalne, że w ogóle nie powinnam o tym pisać! 

Liczy się efekt?

Możesz mówić, że się czepiam, bo to tylko słowa… Że nie ma znaczenia, jak to nazwiemy, bo przecież liczy się efekt końcowy… Nie zgodzę się z tym! To ma ogromne znaczenie, jak będziemy o tym mówić, bo w rezultacie tak będziemy do tego podchodzić. Jak mamuśka stwierdzi, że facet jej “pomaga”, to de facto odsuwa go na boczny tor. Sama robi z niego pomocnika i on sam tak będzie podchodzić do roli ojca. Pewnego dnia zdziwiona obudzi się z ręką w nocniku, że oto tatuś leży na kanapie z piwem pod nosem, a mały biega po chałupie z tykającą bombą w postaci pełnego pampersa. Tatulek się nie ruszył, bo przecież mamusia rozbroi ładunek jak tylko wróci z zakupów czy wyjdzie z łazienki… Podobnie sprawa ma się z “obowiązkiem”. Czy naprawdę chcesz, aby ojciec Twojego dziecka zajmował się nim z obowiązku? Serio chcesz, żeby zabierał go na rower, bo tak nakazują normy społeczne? Jeśli tak będziemy to nazywać, to właśnie tym to będzie! 

Nie robi na mnie wrażenia ojciec, który biega za swoimi dziećmi na placu zabaw, bawiąc się z nimi w berka. Nie rozczula mnie tatuś, który przebiera bobasowi pieluchę w bagażniku na parkingu pod sklepem. Nie oklaskuję faceta, który uczy syna/córkę jeździć na rowerze. Nie podziwiam taty, który odbiera dzieciaki z przedszkola. To nie jest “pomaganie” mamie, to nie jest jego “obowiązek”. To jest jego pełna i świadoma wola, odpowiedzialność za drugiego człowieka, którego powołał do życia. W taki właśnie sposób okazuje miłość i szacunek swojej rodzinie. Gdzieś tam na końcu tęczy siedzi krasnal i kiwa twierdząco tą swoją małą okrągłą główką. Ty też pokiwasz?

Czytaj: Tata w toalecie vs. mama w toalecie (trochę śmieszne, trochę przygnębiające)
Czytaj: Mam trójkę dzieci i 8 problemów z tym związanych
Polub fanpage: https://www.facebook.com/wspomnieniajakzbajki/

Jak udostępnisz ten wpis, to kupię Ci kucyka ;)

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Jeśli wpiszesz swój adres email to NIE będzie on widoczny przy Twoim komentarzu. Tylko ja go zobaczę ;)