malo-cenzuralne-wierszyki-z-dziecinstwa

Mało cenzuralne wierszyki z dzieciństwa – czy ktoś to jeszcze pamięta?

Każdy dzieciak na podwórku znał te teksty na blachę! Za ich nucenie pod nosem w domu można było dostać niezłe wciry od starych. Boshe! Muszę brzmieć jak jakaś babcia! Teraz to już chyba nikt tak nie mówi: “dostać wciry”. Te gówniarze pewnie nawet nie wiedzą, co to znaczy! No i właśnie haniebnie przypieczętowałam swoją starość. Lepiej przestanę się dalej pogrążać i dopłynę wreszcie do brzegu… Bo ja tylko chciałam niewinnie powspominać dawne dobre czasy! Przełom lat 80-tych i 90-tych to moje dzieciństwo, a tęsknię za nim tylko dlatego, że się już skończyło…

Skąd ta nagła nostalgia?

Moje bajeczne potomkinie, dziedziczki lichej fortuny, przynoszą ostatnio z przedszkola coraz to nowe “kwiatki”. To znaczy “nowe” dla nich, bo oczywiście matka staruszka świetnie zna te wszystkie wulgarne teksty i wierszyki… Kiedy była bitwa pod Grunwaldem to się muszę chwilę zastanowić, zanim odpowiem, ale mało cenzuralną przeróbkę piosenki o Muminkach to mogę bezbłędnie zanucić wyrwana ze snu o trzeciej w nocy. I sama nie wiem, o kim to źle świadczy: o mnie czy o ówczesnym systemie nauczania?

Najstarsza (pięcioletnia) dziedziczka zaskoczyła mnie niedawno w drodze powrotnej z przedszkola, mówiąc z pełną powagą “k*rwa mać” – tak po prostu, z niczego… Kilka dni później średnia (trzyletnia) przybiega cała podjarana i pyta, czy może zaśpiewać mi piosenkę? No jasne! – jaram się jeszcze bardziej jak ona, bo nigdy (ale dosłownie NIGDY) nie mogę się doprosić, żeby zaśpiewała cokolwiek z przedszkola… No to moja córeczka zaczyna śpiewać: “Był sobie Lafelek, czteldzieści butelek miaaał…” Chociaż pomieszała wersy, a niektóre zupełnie pominęła, to melodię rozpoznam choćbym była głucha! Ona jeszcze nie mówi wyraźnie “R”, więc wyobraź sobie, jakie to było urocze! Śpiewa to teraz na okrągło, a i mnie się udzieliło tak, że jak wstaję o trzeciej w nocy poprawić jej kołderkę, po czym wracam pod swoją, to w głowie (zamiast Muminków) mam: “Był sobie raz Felek…” A teraz pozwól, że zabiorę i Ciebie w powrót do przeszłości…

Mało cenzuralne wierszyki z dzieciństwa – pamiętasz to jeszcze?

Był sobie raz Felek,
co chodził bez szelek,
czterdzieści butelek w kieszeni miał.
Nadeszła niedziela,
pijany jak bela,
a Fela mu w czapę: 
“gdzieś podział wypłatę?”
Wypłata przepita,
kobita zabita,
a Felek w więzieniu
opala się w cieniu
i śpiewa sobie tak:
“Trzy szczury w rosole,
a ja je posolę, a ja je popieprzę,
a ja je przez okno wypieprzę!”

.

Muminki się cieszą, gdy kogoś powieszą
Muumiiiiiinki
A mama Muminka ma dupę jak świnka
Muumiiiiiinki
A Panna Migotka ma dupę jak szczotka
Muumiiiiiinki
Włóczykij za lasem wywija kutasem
Muumiiiiiinki

Jedziemy na wycieczkę, bierzemy misia w teczkę,
a misiu jak to misiu – narobił w teczkę sisiu,
a teczka była chora, więc poszła do doktora,
a doktor był pijany – przylepił się do ściany,
a ściana była mokra – przylepił się do okna,
a okno było duże – wyleciał na podwórze,
na podwórzu były dzieci – kopnęły go do śmieci,
a w śmieciach były szczury – kopnęły go do dziury,
a w dziurze były koty – podarły mu galoty.

Halo! Halo! Tu Londyn!
Ona ruda, on blondyn.
Ona biegnie – on za nią!
Ona siada – on na nią!
Ona mówi: nie rób tego!
On wyciąga metrowego.
Ona krzyczy: krew mi leci!
A on woła: będą dzieci!
Nie minęły trzy miesiące,
urodziły się dwa brzdące.
Nie minęły cztery lata,
dzieci robią to co tata…

Miś Colargol wielki cham,
bo pół litra wypił sam.
Teraz smacznie sobie śpi
i o gołych babach śni.

Pada śnieg, pada śnieg,
sypie granatami,
a Mikołaj dostał w czapę,
leży pod saniami.
Renifery to frajery,
ciągną Mikołaja,
a Mikołaj to zboczeniec,
ciągnie je za jaja.


To oczywiście tylko niektóre z całej gamy śmiesznych tekstów, jakie krążyły z ust do ust po PRL-owskich podwórkach. Dokładnie te, które ja znam i pamiętam po dziś dzień, bez zająknięcia. Swoją drogą ciekawa jestem, jakie “utwory” skomponuje to najmłodsze obecnie pokolenie, bo jak na razie dotarła do mnie tylko taka mało cenzuralna piosenka:

Kucyki pony jedzą opony,
a jak się zmęczą – rzygają tęczą,
a przy muzyce dyndają cyce…

Pozostawię to bez komentarza 😛

A Ty jakie mało cenzuralne wierszyki z dzieciństwa pamiętasz?  

Czytaj: 4 naiwne zdania, którymi karmią się matki (oczekiwania vs. rzeczywistość)
Czytaj: Żaden trzylatek Ci tego nie powie (choć bardzo byś chciała)
Polub fanpage: https://www.facebook.com/wspomnieniajakzbajki/

PODZIEL SIĘ tym wpisem!

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny.