macica-niewolnica

Macica – niewolnica

Siedzę już dobre pół godziny przed pustą kartką… Nie wiem jak zacząć, nie wiem co napisać, nie wiem nawet co mam o tym wszystkim myśleć… Od kilku dni brakuje mi słów, ale to nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia

Zaskoczenie i niedowierzanie – to pierwsze emocje, które mną zawładnęły, gdy tylko dowiedziałam się o perfidnym wyroku na polskie kobiety i ich nienarodzone jeszcze dzieci. Tej nocy nie mogłam zasnąć, pewnie nie tylko ja… Długo myślałam, co to tak właściwie oznacza? Co ciekawe, nie myślałam o sobie, ale o tych wszystkich kobietach, które właśnie w tej chwili, kiedy ja płaczę w poduszkę, zachodzą w ciąże… które być może jutro usłyszą od lekarza zatrważającą diagnozę… które za kilka dni miały umówiony zabieg wyłyżeczkowania, który w jednej chwili stał się niezgodny z Konstytucją… Ogarnął mnie strach i zaraz potem bezradność i totalna niemoc, bo to się już stało! Pozamiatane! Porażka rozczarowuje najbardziej, kiedy nie było się na nią przygotowanym…

***

Jestem kobietą. Jestem matką. Mam trzy córki. Nosiłam je pod sercem wierząc, że urodzą się zdrowe i tak też się stało. Więcej dzieci nie planuję, więc mogłabym śmiało stwierdzić, że mnie to już nie dotyczy… że to nie moja bajka… Gówno prawda!
To jest MOJA sprawa!
To jest TWOJA sprawa!
To jest MOJA macica!
To jest TWOJA macica!
Bo co, jeśli zajdę ponownie w ciążę? Co, jeśli okaże się, że płód nie ma mózgu albo płuc? Bezduszne konowały każą mi nosić to stworzenie w brzuchu przez 9 miesięcy! Każą mi cierpieć, bo ostatnia ciąża do najłatwiejszych nie należała, a ginekolog ostrzegał, że kolejna będzie jeszcze gorsza… Mój mąż, cała rodzina i znajomi będą na to patrzeć! Co mam powiedzieć moim córkom, które będą głaskać rosnący brzuch? Jak odpowiadać sąsiadkom, które będą się uśmiechać i zachwycać, że znowu będzie nas więcej? Nikogo to nie obchodzi! Bo najważniejsze jest to, żeby urodzić żywe zwłoki! Tego chce Bóg?

Nie umiem tego pojąć!

Wiedzieć kilka miesięcy wcześniej, że wyda się na świat dziecko, które po kilku godzinach, dniach, tygodniach umrze w niewyobrażalnych męczarniach… Nie godzić się na to… Nie godzić się na cierpienie dziecka… Nie godzić się na swoje cierpienie… A mimo to nosić dziecko w brzuchu, dawać mu nadzieję na życie, być żywym inkubatorem śmierci… Przymusowo, bez żadnej dyskusji, bez pytania o zdanie, pod ostrzem kary więzienia…. To nic innego, jak uregulowane prawem tortury na kobiecie i dziecku, które w mojej głowie się nie mieszczą. Pytam raz jeszcze: czy tego chce Bóg?

.

Uczynić biedną dziewczynę matką, pozbawić ją pracy dlatego, bo się spodziewa macierzyństwa, kopnąć ją z pogardą, zrzucić na nią cały ciężar błędu i jego skutków, i zagrozić, jej latami więzienia, jeżeli, oszalała rozpaczą, chce się od tego zbyt ciężkiego na jej siły brzemienia uwolnić — oto filozofia praw, które, aż nadto znać, były przez mężczyzn pisane! Głosić wzniosłe teorie o „prawie płodu do życia”, znów grozić matce więzieniem w imię praw tego płodu, ale równocześnie nie troszczyć się o to, aby nosicielka tego płodu miała co do ust włożyć… I rzecz szczególna, ten sam płód, nad którym trzęsą się ustawodawcy, póki jest w łonie matki, w godzinę po urodzeniu traci wszelkie prawa do opieki prawnej, może zginąć pod mostem z zimna, gdy matka — którą jej „święte” macierzyństwo czyni nieraz wyrzutkiem społeczeństwa — nie ma dachu nad głową. (fragm. „Piekło kobiet” Tadeusz Boy-Żeleński 1930, s.3)

***

Jak już “zrobisz swoje” (czyt. urodzisz nieodwracalnie upośledzony płód) i państwo polskie poklepie Cię po plecach “świetna robota”, po chwili to samo państwo (które przypomnijmy – zmusiło Cię do tego horroru) wypnie się na Ciebie i zostaniesz sama! Oczywiście o pracy i zarabianiu w miarę godnych pieniędzy możesz zapomnieć, bo od teraz będziesz musiała być przy dziecku dzień i noc, bez przerwy… Głodowe zasiłki i świadczenia, z których pasuje wykarmić całą rodzinę, opłacić lekarzy, rehabilitacje i cholera wie co jeszcze! Od tej pory będziesz odbijać się od fundacji do fundacji z żebraczym apelem o pomoc. Takie są realia naszego kraju!

***

Ja nie mam żadnych wątpliwości, że oto właśnie bezcześci się życie, rzekomo w imię “obrony życia”. Co gorsza – w imię Boga! Takie “cuda” już były… nazywały się krucjaty! Mordowano, zadawano ból i cierpienie w imię Boga! Tak! Tego samego Boga, który jest przecież dobry, miłosierny i sprawiedliwy… i który obdarował człowieka wolną wolą, by ten sam chciał do Niego przyjść i wychwalać Go z własnej, nieprzymuszonej woli! Mam wrażenie, że tzw. “obrońcy życia” są oderwani od tej tajemnicy Boga… On nie przygarnie żadnej owieczki, która zbliża się w Jego stronę popychana przez innych, choć sama wcale tego nie chce… Właśnie tak postrzegam agitację kościoła i wszystkich tzw. “obrońców życia”, którzy za wszelką cenę pchają kogo popadnie w stronę Nieba bram. Czy im się wydaje, że oto magicznie zagwarantowali bezbożnym współczesnym czarownicom zbawienie? Nie sądzę…

Dlaczego tak mnie to wkurwia?

Bo o ciele kobiety decydują mężczyźni: ci w sutannach, ci w kiepsko skrojonych garniturach na sali sejmowej, ci na ulicy i ci w domach, grzejący się pod jedną kołdrą z kobietami. Mężczyzna musi mieć władzę! A największą insygnią władzy dla mężczyzny jest jego ręka na dupie kobiety… Musi tam być! Musi pokazać jej, sobie i całemu światu, kto tu do cholery rządzi! Kompromis aborcyjny wypracowany niemal 30 lat temu, wymyślili i stworzyli mężczyźni! Ja się pytam: jak to, kurwa, możliwe? Kilku kolesi z rządu dogadało się z kilkoma innymi kolesiami z kleru i tak oto powstało “coś”, za co kobiety powinny być im dozgonnie wdzięczne? Powinnyśmy się cieszyć, że nie musimy nosić czarnych płacht na głowach… No ja pierdolę!

Fiuty chcą decydować o mojej macicy?
O macicach moich córek?
Tak było kiedyś…
Tak jest teraz…
ale tak nie będzie!
Nie ma na to mojej zgody!
Fiut to nie macica, a macica to nie niewolnica!
Amen!

***

Czytaj: Nigdy nie chciałam mieć dzieci. Czego się bałam?
Czytaj: Skrzywdziłam swoje dzieci nazywając je…
Polub fanpage: https://www.facebook.com/wspomnieniajakzbajki/

PODZIEL SIĘ tym wpisem!

6 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny.